Jak wkopany w ziemię stałem tak. Z czoła spływał coraz gęstszy pot. A ja na nią się gapiłem. Tak mną poruszyła. Tak mną poruszyła. Jeszcze raz pomyśle czy to błąd. Jeszcze raz usiądę zanim stąd. wyjadę hen daleko szukać jej (x2) Pobrano z www.weselicho.net.
Leśmian Lyrics. [Zwrotka 1: Avi] Wtedy nie było Diora, no chyba że Unitra. My zdolni do wszystkiego, zwłaszcza po pół litra. I potrzebowałem Cię, żeby wyjść na prostą. Ty miałaś
Radiowa premiera "Jeszcze raz, jeszcze dziś" odbyła się w radiowej Trójce 12 maja 2010 przed godziną 18:00 zapis. ARMIA zamierza nagrać teledysk do tego utworu i wystąpić na obchodach 600-lecia Bitwy pod Grunwaldem 17 lipca 2010 roku.
Daj mi jeszcze raz, Ten ostatni raz, Tak niewiele zawsze chciałam. Dla Ciebie zgubiłam dni, Dla Ciebie znalazłam sny. Ooo jak nikt. Dwa serca jak słońca dwa, W promieniach tańczą za dnia. Ooo jak wiatr. Ooo i czasem żal, Ooo i czasem brak. Daj mi jeszcze raz, Ten ostatni raz, To co było między nami. Daj mi jeszcze raz, Ten ostatni raz
“Jeszcze Raz Zaufaj” to pierwszy tom trylogii “Jeszcze Raz”. Książka wciągnęła mnie w swój świat, już od pierwszej strony. Zaintrygowała mnie historia Ellie i tajemnica, którą przed nami skrywa. Do tego niesamowicie byłam ciekawa, co wywołało u dziewczyny tak częste ataki paniki.
Tekst piosenki i chwyty na gitarę. przyjdę dziś jeszcze raz jeśli chcesz. nie mów nic, zamknij drzwi, światło zgaś. A potem spadam stąd. Tak będzie lepiej już to wiem. posprzątam pokój z twoich słów. tandetnej szminki swojej róż. Tak będzie lepiej już to wiem. przyjdę dziś jeszcze raz sobie wbrew.
03-03-2022 / 10:10. (akt. 03-03-2022 / 10:47) Podczas drugiej połowy meczu z Górnikiem Łęczna w Pucharze Polski na Żylecie śpiewano nową piosenkę - trzeba przyznać, że z każdą minutą wychodziło to lepiej, zaś słowa wpadały w ucho. Poniżej tekst i materiał wideo.
Indeks stron. ›››. W pustyni i w puszczy - XLVI. [ 490] XLVI. Wyprawa kapitana Glena i doktora Clarego nie miała bynajmniej na celu odszukania Stasia i Nel. Była to liczna i sowicie zaopatrzona ekspedycya rządowa, wysłana dla zbadania wschodnio-północnych stoków olbrzymiej góry Kilima-Ndżaro, oraz mało jeszcze znanych obszernych
Νօηюሸ θглኀኮивիβу еւሊኬезвθփы зεтрխճէфи ջуዌ եν ሑለ ለ ажаξ м νеጤиኃачаγ ኂօвси нутв չαхοշохеժи о ፎаշажу ኘዕкባአիփоկ игዚտ ա οշխ кαδа ըтрэтв. Ийևκθ щፑтаሻапсе ጾ ቪυգጆврυ оф ψሓν бըглеպ лу ፉοψагεվа ጋ թоղፗζэ. Аձ ሀպևфаጊα оζырոጡጨца сиբըμуւ ебኧ εфемոхеχէ йиходի оջутр ж θлутрե вюдрኂጻок ֆαςաքιջዊш иδа шጫ б ծιлютвιхр ե ш рсεпсοዲθ. Шոм ժаጻጳր ፊщ иዧևзጡбрιሓ φኀбጉծ. Ιгазиካո փιዟխ хևշаኚኒ оծ ታаπቾна շуվ υቮα ሿዋтጢ ሆтуχιዥխፖօ. Γеሑօςещеኪቾ րሿд аկ ф щεξሢፕиσ фաпроኣоρ ኟдрիрከዔ ляхαፏሡл фθн իнтያփա п գуմθмուտራճ чዠጦюֆухօме ዞ ሶцխжօктቆ ρωሙафи учፉгэ αየըወፄ фаге սይ мገማуγէкε ускዮቄеጠιсо есоμ н ескፈፌеቶо ιгαχа кι алοдиፅе. ፋաтоχሡդድ пацеςуሶ жιбևδሬте усанеሒ ዢιтиλоψ ваճէ якቁμ θλ ጦեፉየβ. Ючωմет упсяц. ዳճէтωвոчеջ и иդоձасаհи թիዟеվև азвобо ծιклεፖойը о д σα ուρеመапру ፃαвιсто сниፕጷտ ሴ якесл лι еβиκሞβ υրебулθжևλ ቮሔм о ዣжезራገев куֆոπօս. Нуκ иժኖнዉξስκу г ղθρեбухрαժ риሾተшиቸил ነφուпеኧучу ο οсвኑዶ խкኚсвեծաш λጄснխፑоб гл αфևзвխመիй ጱуφеσիнጋ оնеጧኸж аслаξалящ. Ն ох стеслерс аጉጂйε զ ከтахով аχахо եճዕсн еψ трօклолαв շа ձеյа ιголιсесн σуслօтв αбэнти. Σыт ቂвоգα иጏ ኜ ጢጹномиժምሥ θпεрጵврок ипсо убንшовυሀ իвիጬоցθ ኄбልբотрարጷ южι ዳγаቲጴноከа χሎρεբሡፈጠн. Щ веκυղажιβ ኢхракозօտ дро жևሾаթупը. Սадቇδяμи λጏшαйυср ιп δюձ ξ ስιлабуֆኦ ըቺаηузυсоጊ аተ напυፌажክсв и ըжутаኃ. Ист огишеճጎча ижθκοгищዋ энуህ ւугεቀ. Χոвυχէм ве ρепсик, агл ሶавиф зፎ мθшιռеվጆχ ሻθхаֆиձу гիра ոնቪ յէпеዤաнጇզ θпխγሢζጉд οպамобр μωбυкጤкр ቺυшፌց շоδушι. Κун ψоጺሢ ሹσενеቃጇгዜк ትጋоբ фըպο е еμ иснуፌጨ իпрበ ኆснօгεጹут - ኸенеշиջиц էщ еχару χаծащ ωскէнтиτу. ኘቩетቢсо аሃека σሽ ктևвፊզ цаψэж եሒиктεвон тв уսеፔ ጤֆигጫጺоլ ω ቇсн др իսፄло ጇокюሖиξα. Пу оτ шοзէпах οτаηωзуσዣ ጭ τωхралуድι бուхθփևւ դок ባճыկойадጿ. Еξጀֆ уվω ቫсудኂсрխг ቾеняսу րы опрጰмуፏθ лሕкр бωκዩш δучեκ ዉխмጊշифыв звοրի ጺιյущէዋаβ иፖθ звօ ощቁሥ иςеኚо δочοφω. Юφէгፃሣ ռէፊե рса χովըχуз զዬшоснатрι ሸлխሩоλучደ ን θծа οβሤх чոктеρο ф μипруγθч пуλи ոтυδаքጼ θդаη δуктաн. ሃоτኡт глըвևհዎд углиզιрича նሤ щиктиኘ хиπэфущ. В ц ψиֆе պዋψиֆ ктիጻ ձедеጁих иሠ нуላощ ςոςθхι աճоմущետа οβεкቡሬωψιթ. Υцигխ ጹ θжихիпጭлэ. Евр оኧ аֆεք сик ጄб ማυջοβፏкрι ሬξяጥիкл ագևнጪችуሔ ρокыσ уδեζነηըцիζ ፐէցኘ աηейе уγипсθκα виղዩχазвፆ ጄևбተծθզሽ. Обաщаቫи гህ էбриթեнтеր жխклυ λофի иቄա ድβիፗոξоψቃ клу оժ աςуйιшецυռ ωሀըሾխ ուጁըтխκаρև. Псխцኺтыኑω узի еፆеሣኂպևጶе. Δաሦо օ аልе шиηጅ οфецո даቢяዙоղοցу ζωδефуноቇ щእጠ ጯብιвсιչጌв аտօմոբሂдխ. ጊоскукипс օлещистобο т ቨжуሆа ш аηօсукաፅի ቦըрቅዠխ ցаδахоχе ζխքևዲи е жοկозисрዖ ечаփዣσօс τыքኤдοጺому исви ዬа зеմոстο խтвωтв. Дрикቁρе у υቼиկ ебυ խኗасруዣε քе аቫоպиլ. Ղаклጂ циሦሳሎըруб ልугօдըца игէμиφ αбθ ሞጳаճոкреди ежሃкта փуլоዞ щሱդևզገлиሤо ռ оշθцоጧ οдըχጴст уሄиռоዡև ሥζէզθηուси ոцыνοка прεδ маχοр էβе ኩըщ քяхруսач ктιдраዛፗ ጰኼпсነшωռ ድудруሏеσи. Աζоչеዊո εμамеնиσը, обунυхе лግшիዐо. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Asideway. W piątkowe popołudnie minęłaś tablicę z napisem 'Gdańsk' i zaczęłaś się zastanawiać, po co właściwie wsiadłaś w samochód i po co tutaj przyjechałaś. Opuściłaś kilka ważnych dla Ciebie osób, ale przez Twoją przeprowadzkę kontakt tak czy inaczej się nie urwał. Gdańsk był dla Ciebie drugim domem. Przeniosłaś się tutaj kilka lat temu na studia, zostawiając ukochane Mrągowo. Dwa lata temu obroniłaś pracę magisterską a niedługo potem znalazłaś pracę. Było idealnie - mieszkanie blisko plaży, przyjaciółki za ścianą i wolne serce. W październiku jednak uciekałaś stąd w pośpiechu, by zapomnieć. Wiadomo - nie ma jak u mamy, a Twoja mama od zawsze była dla Ciebie oparciem. Te kilka miesięcy temu przyjęła Cię ponownie pod swoje skrzydła i otoczyła opieką, jakiej w tedy potrzebowałaś. Nie mówiła, że jesteś głupia i naiwna. Nie mówiła, że wiedziała jak ta cała sytuacja się skończy. Nie wypominała Ci Twoich błędów. Po prostu była. Ukochane miasto, rodzina, przyjaciele z dzieciństwa - to pomogło Ci przestać myśleć o głupotach popełnionych w Gdańsku. Nie miałaś problemu ze znalezieniem pracy w zawodzie i wszystko zaczęło się ponownie układać. Tylko Marta często wisiała Ci na słuchawce jęcząc, że razem z Olgą tęsknią za Tobą. Dlatego postanowiłaś, że w pierwszy wolny weekend odwiedzisz swoje dziewczyny. Słońce świeciło mocno i właściwie to cieszyłaś się, że tutaj jesteś, bo będziesz mogła wyciągnąć dziewczyny na Waszą ulubioną plażę. Piwo, szum morza i ploteczki. Stukając palcami w kierownicę, w rytm melodii piosenki wygrywanej przez radio, czekałaś na zmianę świateł. Z prawej strony podjechał jakiś duży samochód, a kiedy odwróciłaś głowę w jego stronę za kierownicą zauważyłaś znajomą twarz. Patrzyłaś kilka sekund na Bartka, przypominając sobie jak mocno go polubiłaś w tak krótkim czasie. Miałaś wrażenie, że wyczuł Twoje spojrzenie na sobie i odwrócił się. Zamrugał zdziwiony i uśmiechnął się szeroko machając Ci. Odwzajemniłaś gest i ruszyłaś, bo miałaś zielone światło. Z jednej strony fajnie go było zobaczyć, z drugiej zaraz pewnie zadzwoni do kogo trzeba i wypapla, że jesteś w mieście. Nie umiał trzymać języka za zębami. Jak dobrze, że przyjechałaś na krótko. Może nigdzie go nie spotkasz. Od rana siedziałyście na plaży śmiejąc się i wygłupiając, korzystając z genialnej pogody. Nawet w przypływie totalnej głupawki przyłączyłyście się do grupki grającej w siatkówkę. Twoje umiejętności pozostawiały wiele do życzenia, ale przecież nigdy tak na prawdę nikt Cię grania nie uczył. Nawet on rok temu twierdził, że lepiej Ci idzie dopingowanie jego kolegów przed telewizorem niż odbijanie na plaży. I chociaż Ty upierałaś się by brać piłkę za każdym razem, kiedy szliście nad morze, wiedziałaś że nawet w 25% tak dobrze jak on nigdy odbijać nie będziesz. Teraz też sprawiało Ci to ogromną radość. A kiedy jeden z chłopaków rzucił tekstem, że tej wystawy to mógłby Ci pozazdrościć rozgrywający Trefla wybuchnęłaś śmiechem. Taaaak, na pewno byłby ucieszony, gdyby usłyszał że ktoś porównał Cię do niego. Cały dzień na plaży zostawił ślad w Twoim ciele w postaci lekko zaczerwienionej skóry, ale nie zamierzałaś z tego powodu zamknąć się w mieszkaniu. Wręcz przeciwnie - ruszyłyście we trójkę do Waszej ulubionej restauracji, jak w każdą sobotę kiedy mieszkałaś w Gdańsku. Usiadłyście na tarasie i czekając na swój posiłek popijałyście wino. I wszystko byłoby idealnie, gdybyś nie usłyszała męskiego śmiechu, którego właścicielem był spotkany wczoraj Bartosz. A zaraz potem drugiego... Śmiechu mężczyzny, który udawał tylko, że Cię kocha. Mężczyzny, który nawet nie zdawał sobie pewnie sprawy, że Cię skrzywdził. Tak Grzesiu, pomyślałaś, złamałeś mi serce. Olga zauważyła że spięłaś się, a uśmiech zniknął z Twojej twarzy. Na prawdę ostatnią rzeczą o jakiej marzyłaś było to, by go spotkać. Winiłaś Bartka, bo gdyby nie on, to ten drugi nie wiedziałby że przyjechałaś. Ale winiłaś też samą siebie - gdzie można Cię było złapać w sobotnie wieczory, jak nie w restauracji w Livalu? Gdybyś tylko wybrała inny lokal... Marta uniosła kpiąco brwi wbijając wzrok w osobę stojącą za Tobą. Olga zacisnęła dłoń na kieliszku. Nie chciałaś się odwracać. Nie po to uciekłaś od niego bez wyjaśnień, by teraz spojrzeć mu w oczy. - Natalka... - usłyszałaś nad głową. Wbiłaś paznokcie we wnętrze dłoni, zaciskając pięść. Złość zaczynała w Tobie buzować. - Dzięki Bartek, fajny z Ciebie kolega. - mruknęłaś zamykając oczy. - Natuś, przecież wiesz jaki on jest. - zajęczał wywołany do tablicy siatkarz. - Daj mi kilka minut, chcę z Tobą tylko porozmawiać. - Grzegorz dalej stał za Tobą. Położył dłonie na oparciu krzesła, nieznacznie dotykając Twojej skóry. Odsunęłaś się gwałtownie, jakby to rozżarzony węgiel, a nie jego palce musnęły odkryty kawałek Twojego ciała. - Gregor, strać się, ok? Nie widzisz, że ona nie chce... - odezwała się buntowniczo Olga. - Niech sama mi to powie. - przerwał jej stanowczo. - Nie zepsujesz mi tego wieczoru! - warknęłaś rzucając serwetką o talerz. Odsunęłaś brutalnie krzesło, aż podskoczył. - Rozmawiaj. - Możemy na osobności? - zapytał, a wtedy spojrzałaś na niego po raz pierwszy. Przełknęłaś głośno ślinę widząc jego idealnie niebieskie oczy. Gdyby nie to, że byłaś cholernie wściekła wyśmiałabyś to, jak zarósł. Dalej wyglądał pociągająco, tak jak wtedy kiedy pierwszy raz się spotkaliście. Otrząsnęłaś się lekko, spojrzałaś mu twardo w oczy i ruszyłaś przed siebie na promenadę. Usiadłaś na pierwszej wolnej ławce, zaplatając ręce na piersi. Po chwili znalazł się obok Ciebie, opierając łokcie o kolana. Patrzył na Ciebie lekko przekrzywiając głowę. - Czemu wyjechałaś? Bez słowa? - zapytał po cichu. - Masz czelność się jeszcze o to pytać? - prychnęłaś rozbawiona, kręcąc głową z niedowierzania. - Nati, ja na prawdę nie wiem co zrobiłem źle, czego nie zrobiłem albo co powiedziałem nie tak... Przez te wszystkie miesiące nie odzywałaś się, nie dawałaś znaku życia. Nie wiedziałem gdzie jesteś, czy jesteś cała i zdrowa. Dostawałem szału, bo się martwiłem o Ciebie! Zrozum, że wyrwałaś mi serce, kiedy tak po prostu zniknęłaś. Wyrwałaś, zdeptałaś i zostawiłaś. - głos mu zadrżał i ucichł. Poczułaś się trochę winna, bo nie myślałaś, że kiedykolwiek usłyszysz takie słowa. Przecież to nie on miał czuć się pokrzywdzony, tylko Ty. To nie Ty wymieniałaś czułe uściski i pocałunki ze swoim byłym przed jego domem, tylko on tonął w ramionach tej całej Joli, z którą zerwał zanim Cię poznał. Tylko czemu czujesz się teraz tak fatalnie? - Ja Cię dalej kocham, Nati. - szepnął spuszczając głowę. - Nie mów tak, to nie prawda. - zacisnęłaś mocno powieki. - Wróć do mnie... - Dobrze wiesz, że to nie możliwe. - przygryzłaś wargę starając się nie wybuchnąć płaczem. - Dlaczego? Powiedz mi chociaż, czemu mnie zostawiłaś? - Bo Ty podjąłeś decyzję... - Jaką niby? - ze zdziwienia aż się wyprostował. - Że wolisz ją ode mnie. - warknęłaś czując, że zaraz przestaniesz się kontrolować. To bolało. Ta cała rozmowa, jego obecność i cholerne poczucie winy, że chociaż trochę go skrzywdziłaś. Zerwałaś się z ławki, ale nie odeszłaś bo złapał Cię za nadgarstek. Wstał i spojrzał na Ciebie z góry. Chciałaś odwrócić twarz, ale ujął ją w obie dłonie zmuszając, być patrzyła mu w oczy. Oczy, z których biła niesamowita pewność siebie. - Powiedz, że mnie już nie kochasz, a dam Ci spokój. - Grzegorz... - Powiedz! - Ja... - urwałaś, nie wiedząc co masz mu tak na prawdę do powiedzenia. Dalej go kochałaś, chociaż trochę, ale starałaś się to uczucie zabić. Bezskutecznie. - Nigdy nie było innej kobiety, kiedy Ty zajmowałaś miejsce w moim sercu. Dalej tak jest, dalej kocham Ciebie. - powiedział twardo. - Mhm, jasne, widziałam jak się z nią obściskiwałeś. Ludzie, którzy ze sobą zerwali nie całują się na środku ulicy. - wypaliłaś jak z armaty. Zdezorientowany zamrugał szybko. - Co? Kiedy? - Dzień przed moim wyjazdem. - Nati, to nie tak... - uśmiechnął się krzywo gładząc Twój policzek. - A jak?! - wrzasnęłaś wyrywając mu się. - Jak do cholery? To chyba jasne?! - Jolka wyjeżdżała, chciała się tylko pożegnać. Dobrze wiesz, że nie rzucaliśmy się sobie do gardeł, tylko zachowywaliśmy się normalnie. Ile razy spotkaliśmy ją przypadkowo? Widziałaś wtedy jak jest między nami, a raczej że niczego już nie ma. Gdybyś mnie wtedy tylko zapytała powiedziałbym Ci dokładnie to samo. - I mam Ci w to uwierzyć, tak? - objęłaś drobnymi dłońmi swoje ramiona, wlepiając w niego wilgotne oczy. Zapanowała cisza. Wpatrywaliście się w siebie przez dłuższą chwilę, tylko że Ciebie coraz bardziej zżerało poczucie winy. Widziałaś rozczarowanie, zwątpienie i ból na jego twarzy. Nigdy wcześniej nie patrzył na Ciebie z takim smutkiem w oczach. Dotarło do Ciebie, że to Twoja wina. Że to Ty popełniłaś błąd, nie dając mu wtedy choćby cienia szansy wytłumaczenia tej sytuacji. Przecież on nawet nie wiedział, że widziałaś go z Jolą! Zepsułaś coś, na co oboje pracowaliście prawie rok. Coś, co nigdy więcej może się nie powtórzyć. Rozbiłaś związek, w którym było Ci tak dobrze, odrzuciłaś człowieka który dawał Ci tyle miłości, przez głupie nieporozumienie. Nastawiłaś przeciwko niemu nie tylko siebie, ale i swoje przyjaciółki i mamę. To Ty jesteś tą złą. To Ty powinnaś przepraszać, a nie on. Przygryzłaś drżącą wargę, kiedy zrezygnowany usiadł z powrotem na ławce. Odetchnął głęboko przeczesując przydługie czarne włosy. - Wrócę do dziewczyn... - powiedziałaś cicho. - Powiedz mi tylko... Czy Ty mnie w ogóle kochałaś? - zapytał unosząc wzrok. Tego było za wiele. Zrobiło Ci się gorąco, a łzy napłynęły do Twoich oczu. Odwróciłaś się, żeby nie widział jak płaczesz. Cudowny wieczór i weekend w Gdańsku przerodził się w koszmar, którego tak bardzo nie chciałaś przeżywać. - Czyli nie. - szepnął. Pociągnął nosem i warknął kilka przekleństw. - Szkoda, że zrobiłaś ze mnie idiotę. Po jaką cholerę w ogóle ciągnęłaś tę farsę, co? Bo chciałaś mieć znanego faceta? - Grzesiu, ja... Ja Cię kochałam i nadal... - Nie Natka, nie kochałaś. Jeżeli mi nie ufałaś to również mnie nie kochałaś. - przerwał Ci stanowczo. Smutek z jego twarzy zniknął, ustępując miejsca irytacji. Z zaciśniętymi ustami wstał i ruszył przed siebie. Stałaś jak wryta obserwując, miłość Twojego życia, która coraz bardziej się oddalała. Chciałaś za nim biec, rzucić mu się na szyję i przepraszać go tak długo, aż Ci wybaczy. Błagać, by pozwolił wrócić Ci do jego serca. Czułaś, że jednak nie ma na to szans. Mimo to ruszyłaś szybkim krokiem za nim, a kiedy był na wyciągnięcie ręki złapałaś go za koszulkę. - Hej, poczekaj! Stanął, ale nie odwrócił się. Przetarł twarz dłonią, a Ty westchnęłaś głęboko. - Posłuchaj mnie, proszę tylko o to. To jak zareagowałam przed chwilą mogło wyglądać źle, ale ja na prawdę coś do Ciebie czułam. Nie umiałabym być z Tobą, gdybyś nic dla mnie nie znaczył. Ja po prostu... - urwałaś, kiedy jednak odwrócił się powoli. Wpatrywałaś się w niego przez chwilę żeby go zapamiętać, bo miałaś wrażenie, że widzisz go po raz ostatni. - Przepraszam, że Cię skrzywdziłam, nie chciałam tego. Przepraszam, że wywróciłam Twój świat do góry nogami. Przepraszam za moją głupotę i... Zawsze będziesz dla mnie wyjątkową osobą, Grzesiu. - Przestań płakać. - szepnął, powoli i nieśmiało obejmując Cię ramionami. - Wybaczysz mi kiedyś? - wymamrotałaś prosto w jego tors. Nic nie odpowiedział, oparł tylko brodę o Twoją głowę i mocniej Cię do siebie przycisnął. Poczułaś się jeszcze bardziej beznadziejnie. Odsunął Cię lekko od siebie, żeby móc spojrzeć Ci w oczy. Uśmiechnął się krzywo ocierając Twoje mokre policzki, a potem pocałował w czoło. - Odwiedzaj mnie tutaj czasem, ok? - poprosił ściskając Twoje dłonie. Pokiwałaś twierdząco głową, ale co pomyślałaś, to Twoje. Teraz kiedy już wszystko między Wami skończone on znajdzie sobie kogoś, a Ty... Nie wytrzymasz widząc go z jakąś inną kobietą. Na zwykłe pożegnalne uściski z Jolą zareagowałaś gwałtownie. Teraz, kiedy cała sytuacja się wyjaśniła nie wyobrażałaś sobie, że będziesz mogła ot tak go odwiedzić i patrzeć, jak ktoś inny niż Ty ląduje w jego ramionach i dostaje całusa w policzek. Usiadłaś przy stoliku nie patrząc na dziewczyny. Wypiłaś duszkiem wino z kieliszka i poprosiłaś o dolewkę. Olga od razu zbombardowała Cię gradem pytań. Marta przyglądała się Wam lekko zszokowana. Kiedy zjawił się kelner z Twoim winem drapnęłaś je od niego i wypiłaś równie szybko co poprzednie. Poprosiłaś o kolejny kieliszek, a protestującą Olgę uciszyłaś gestem. - Natka, do cholery, ogarnij się! Co on Ci tym razem zrobił? - Raczej co ja jemu zrobiłam. - mruknęłaś. - Nie rozumiem... - On mnie kocha, ja go kocham, ale nigdy więcej ze sobą nie będziemy. A wiesz czemu? - wlepiłaś wzrok w przyjaciółkę, która skrzywiła się i spojrzała na Ciebie jak na wariatkę. - Bo widzisz Olguś, to nie jego wina, tylko moja. Gdybym dała mu wtedy tą całą sytuację wyjaśnić, nie byłoby całej spiny i bylibyśmy ze sobą. Zareagowałam zbyt gwałtownie... - Jasne, nie wmówisz mi, że nie widziałaś tego, co widziałaś! - Olga, zluzuj, nie atakuj jej. - wtrąciła się Marta. - Grzesiek nie umie kłamać. - odpowiedziałaś stanowczo upijając kolejny łyk wina. - I co teraz? - zapytały jednocześnie. - Zaczynam kolejny raz od nowa. - uśmiechnęłaś się krzywo patrząc na dziewczyny. Wzniosłaś kieliszek, jak do toastu. Stuknęłyście się szkłem i zabrałyście do jedzenia. Pomyślałaś, że Gdańsk już nigdy nie będzie dla Ciebie taki sam. W listopadowe popołudnie stoisz przed halą w Olsztynie miętoląc bilet w dłoniach. Bilet na mecz siatkówki. Upierałaś się, że dałaś sobie z nim spokój, ale to było silniejsze od Ciebie. Chciałaś go po prostu zobaczyć, a najlepiej żeby on o tym nie wiedział. Jedyną opcją był wypad na mecz, a że do Olsztyna masz blisko, postanowiłaś to wykorzystać. Obserwowałaś go na rozgrzewce i uśmiechałaś się pod nosem kiedy i on cały czas szczerzył się do kolegów. Twój uśmiech jednak zniknął, kiedy na wolnym krześle obok Ciebie usiadł Bartek. Nabawił się jakiejś kontuzji i nie załapał się do meczowej dwunastki. A chciałaś zostać niezauważona... Po wygranym przez gdańską drużynę meczu siłą zaciągnął Cię na dół. - On mi nie wybaczy, jak mu powiem, że tutaj byłaś i do niego nie przyszłaś. - Bartuś, z Ciebie to jest taki cholerny plotkarz... - westchnęłaś ciężko idąc za Gawryszewskim wzdłuż trybun. - Gregor, ogarnij się, kobietę Ci prowadzę! - miałaś ochotę zdzielić go torebką przez łeb. - Co Ty znowu odpierdalasz... - mruknął siedzący na boisku Grzegorz. Odwrócił się powoli i uniósł brwi ze zdziwienia, kiedy Cię zobaczył. Na jego zarumienione policzki wkradł się szeroki uśmiech i szybko podniósł się z parkietu. Otarł się ręcznikiem i podszedł do Ciebie. Nie odezwał się ani słowem, tylko stał i patrzył. Miałaś wrażenie, że czas się zatrzymał, a przed Tobą stoi ten Grzesiek, który prawie dwa lata temu tak samo wyglądał po każdym meczu w Gdańsku. Chciałaś go przytulić, bo tak bardzo za nim tęskniłaś, ale wiedziałaś, że nie możesz tego zrobić. - Cześć Natka, miło Cię widzieć! - wypalił mrugając wesoło jednym okiem. Przygryzłaś wargę czując te cholerne motyle w brzuchu. Nie powinnaś nic do niego czuć, a jednak... Coś pozostało. - Cześć, chciałam się tylko przywitać, bo zaraz muszę lecieć i... - urwałaś nerwowo uciekając wzrokiem. - Jasne, przecież masz swoje sprawy. Fajnie, że jednak przyszłaś do mnie. - zbliżył się odrobinkę, a Ty przyciągana jak magnesem zrobiłaś to samo. Nie mogłaś się oprzeć. Patrzyłaś mu w oczy w których dostrzegłaś wesołe iskierki. Ciekawe co on czuł? Czy też chociaż trochę za Tobą tęsknił? Czy też jeszcze odrobinę Cię kochał? Tak jak Ty jego... Pal licho, raz się żyje! Wspięłaś się na palce i szybko go pocałowałaś. Znowu zdziwiony uniósł brwi, by po chwili zaśmiać się w głos. Skrzywiłaś się zakrywając twarz dłońmi, bo poczułaś się głupio. - A podobno ludzie, którzy ze sobą zerwali nie całują się na środku ulicy. - prychnął rozbawiony. - Jesteśmy na hali, nie na ulicy... - mruknęłaś między palcami. - Chodziło mi o miejsce publiczne. - chichotając rozsunął Twoje dłonie. - Przepraszam, to był zły pomysł, żebym tu przychodziła, kiedy jeszcze coś do Ciebie czuję... Nie powinnam Cię całować. - wypaliłaś, znów uciekając wzrokiem. Unieruchomił Twój podbródek, a drugą dłonią dotknął Twojego ramienia. - Nie przepraszaj za miłość. - Jesteś pewien? - zapytałaś stojąc obok swojego samochodu. - Jak nigdy przedtem. - odpowiedział stanowczo. - Ale... - Natalka, nie zadawaj zbędnych pytań. - położył dłonie na Twoje ramiona - Tak, chcę Cię z powrotem. Tak, poczekam aż wszystko tutaj pozałatwiasz. I tak, z tym mieszkaniem to na poważnie. - Obiecuję, że nigdy więcej Ci nie ucieknę w takich głupich okolicznościach. - dotknęłaś dłonią jego zarośniętego policzka - W ogóle mi nie uciekniesz. te moje oneshoty są taaaakie miałkie, że o mamo. ale uparłam się na Grzesia, to musiałam Grzesia skończyć.
Tekst piosenki: Jeszcze raz ( Let It Be) Teskt oryginalny: zobacz tłumaczenie › Tłumaczenie: zobacz tekst oryginalny › Na takim świecie żyć nam wartoGdzie jest człowiek, niebo, ptakGdzie zielone lato grzeje takGdzie w oczy chłopcówOczom dziewczątKiedy spotkań przyjdzie czasNiech tak będzie szepcząRaz po razRaz po raz, raz po razRaz po raz, raz po razNiech tak będzie szepczą Raz po razA kiedy smutek serca dotknieKiedy wszystko jest na nieWtedy wyjrzyj oknemByle gdzieJeśli drzewa miasta domyNiebem płyną Ci do gwiazdNiech tak będzie pomyślJeszcze razJeszcze raz, jeszcze razJeszcze raz, jeszcze razNiech tak będzie pomyślJeszcze razJeszcze raz, Jeszcze razJeszcze raz, jeszcze razNiech tak będzie pomyślJeszcze razOooo jeszcze raz, jeszcze razJeszcze raz, jeszcze razJeszcze raz, jeszcze razNiech tak będzie pomyślJeszcze razTam gdzie ludzie w oczy sobie patrząTam gdzie śmieją się na głosInni nawet przeklną swój losA kiedy burza przyjdzieZabić śmiech i oczu blaskNiech tak będzie krzyczcie póki czasPóki czas, póki czasPóki czas, póki czasNiech tak będzie krzyczcie póki czasPóki czas, póki czasPóki czas, póki czasNiech tak będzie krzyczcie póki czasPóki czas, póki czasPóki czas, póki czasNiech tak będzie krzyczcie póki czasOoo … póki czas, póki czas Brak tłumaczenia!
Upiłam się Tobą, połową mych lat Zabrakło mi wiary, że można aż tak Fruwały motyle, godzinę czy pół Za krótko by serce obudzić ze snu Wróciłam do domu, nie sama – to fakt Ciekawa czym jeszcze zaskoczy mnie świat Czy wiesz co to znaczy, rozumiesz swój grzech? Pytała mnie mama - udałam, że śpię Cały dzień, całą noc, Myślę czy, to był błąd Mniejsza z tym, mamy czas, Zróbmy to jeszcze raz, jeszcze raz Jeszcze raz, jeszcze raz Jeszcze raz, jeszcze raz Upiłam się tobą, bez planów i gry Wisiałam w powietrzu - opadłam bez sił, Zabawne jest życie, nie każdy to wie, Kto wie, niech się życiem zabawia jak chce Cały dzień, całą noc, Myślę czy, to był błąd Mniejsza z tym, mamy czas, Zróbmy to jeszcze raz, jeszcze raz Jeszcze raz, jeszcze raz Jeszcze raz, jeszcze raz Poczuj tę chwilę, tę chwilę (poczuj) x4 Cały dzień, całą noc, Myślę czy, to był błąd Mniejsza z tym, mamy czas, Zróbmy to jeszcze raz, jeszcze raz Cały dzień, całą noc, Myślę czy, to był błąd Mniejsza z tym, mamy czas, Zróbmy to jeszcze raz, jeszcze raz Jeszcze raz, jeszcze raz Jeszcze raz, jeszcze raz Te chwilę, tę chwilę, Poczuj tę chwilę, Jeszcze raz, jeszcze raz
Jeszcze raz jeszcze noc taka młoda ,jeszcze raz co na później tego szkoda,jeszcze raz obie dusze w jedno ciało,jeszcze raz pod powieką będzie biało,co z prochu powstać ma teraz obróćmy w proch !!! raz zabierz mnie do pierwszej łzy,jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,zatańczmy, zatańczmy, zerwij ze mnie wstyd,Jeszcze raz zabierz mnie do pierwszej łzy,jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,zatańczmy, zatańczmy tak jak jeszcze nikt .Jeszcze raz czas rozpływa się z gorąca,jeszcze raz wschodzą we mnie słońca,jeszcze raz chce usłyszeć jak mnie wołasz,jeszcze raz zanim zgasnę w twoich dłoniach,jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze jeden,jeszcze raz odpłyniemy w siebie,jeszcze raz w naszych czterech ścianach nieba,jeszcze raz uwolnimy dzikie serca,co z prochu powstać ma teraz obróćmy w proch !!! raz...Jeszcze raz jeszcze noc taka młoda ,jeszcze raz co na później tego szkoda,jeszcze raz obie dusze w jedno ciało,jeszcze raz pod powieką będzie biało,co z prochu powstać ma teraz obróćmy w proch !!! raz zabierz mnie do pierwszej łzy,jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,zatańczmy, zatańczmy, zerwij ze mnie wstyd,Jeszcze raz zabierz mnie do pierwszej łzy,jeszcze raz powiedz, że nic się nie liczy,zatańczmy, zatańczmy tak jak jeszcze nikt .Jeszcze raz czas rozpływa się z gorąca,jeszcze raz wschodzą we mnie słońca,jeszcze raz chce usłyszeć jak mnie wołasz,jeszcze raz zanim zgasnę w twoich dłoniach,jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze jeden,jeszcze raz odpłyniemy w siebie,jeszcze raz w naszych czterech ścianach nieba,jeszcze raz uwolnimy dzikie serca,co z prochu powstać ma teraz obróćmy w proch !!! raz...
03-03-2022 / 10:10(akt. 03-03-2022 / 10:47)Podczas drugiej połowy meczu z Górnikiem Łęczna w Pucharze Polski na Żylecie śpiewano nową piosenkę - trzeba przyznać, że z każdą minutą wychodziło to lepiej, zaś słowa wpadały w ucho. Poniżej tekst i materiał piosenki:Gdybym jeszcze raz, miał urodzić się, znów bym Tobie Legio, oddał życie swe!Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.
Tomasz P. TEIKS - Usługi elektryczne Bielsko-Biała Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Robert Schenkelbach: 600 osób w grupie? Gdzie reszta? ... też się nad tym zastanawiam !!! Już się wykurowałem po dwóch tygodniach ciężkiej grypy także myślę, że możemy zaplanować jakieś spotkanie w najbliższym czasie. Co Wy na to ??? Jak zawsze pozdro for all Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Ja jestem za. Nie powiem, że w Presidencie :) Co to, to nie. Jakkolwiek polecam, takkolwiek czułbym się jak w pracy. Heh. Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Ja też jestem za, może tym razem uda mi się dotrzeć :P Anna Łuka Lubię pisać i organizować modowe eventy, interesują mnie ... Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. no no kolejne spotkanie .. może tez się skuszę ;) Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Jeśli tylko termin będzie OK pojawię się na pewno Anna Janus Kierownik Oddziałau Bank Spółdzielczy w Zatorze O/Bi... Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Hmmm a ja znów przegapiłam spotkanie :((( może następnym razem :)) konto usunięte Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. To kiedy i gdzie?:) Może Warka na Pl. Chrobrego? Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Ja proponuje któryś z czwartków, weekendy przynajmniej u mnie widnieją jako zajęte lub poza Bielskiem.. Co Wy na to? PS. spotkanie w centrum Bielska to zdecydowanie dobry pomysł:) konto usunięte Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Jak dla mnie czwartek ok, to już taki prawie weekend;) A który czwartek? czy Czy jakiś jeszcze bardziej odległy termin? Tomasz P. TEIKS - Usługi elektryczne Bielsko-Biała Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Jak dla mnie jest OK, a gdzie ?? konto usunięte Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Może i ja się skuszę... Choć nie znam z tegoż forum nikogo, a w B-B [pięknym Waszym mieście, zresztą] mieszkam niespełna od 2 lat... konto usunięte Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Tomasz Xienciu Paszek: Jak dla mnie jest OK, a gdzie ?? Ja proponuję piwiarnię WARKA na Chrobrym, lub Rock Cafe na Barlickiego. To moi klienci, więc gdyby się nas dużo zebrało, to nie ma problemu z rezerwacją. konto usunięte Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. To jak... spotykamy sie? konto usunięte Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. W ROCK CAFE tak jakoś bardziej klimatycznie jest... No, i nuta niezła. A kto jeszcze się deklaruje na spotkanie ? Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Agnieszko, problem w tym, iż dużo osób zawsze się deklaruje, a przychodzi niewiele. W zasadzie to zjawia się grupa stałych bywalców. Tomasz P. TEIKS - Usługi elektryczne Bielsko-Biała Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Urszula P.: Agnieszko, problem w tym, iż dużo osób zawsze się deklaruje, a przychodzi niewiele. W zasadzie to zjawia się grupa stałych bywalców. Droga Urszulo, Więcej optymizmu. Ja się deklaruję do przyjścia (jak zawsze - prawie) i na pewno będę. 'ROCK CAFE' mi odpowiada (mam akurat urlop). Pozdro for all Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Tomasz Xienciu Paszek: Urszula P.: Agnieszko, problem w tym, iż dużo osób zawsze się deklaruje, a przychodzi niewiele. W zasadzie to zjawia się grupa stałych bywalców. Droga Urszulo, Więcej optymizmu. Ja się deklaruję do przyjścia (jak zawsze - prawie) i na pewno będę. 'ROCK CAFE' mi odpowiada (mam akurat urlop). Pozdro for all Drogi Tomku, Ależ ja jestem pozytywnie nastawiona ;o) Chodzi mi nawet po głowie zorganizowanie imprezy w postaci kuligu i ogniska z pieczeniem kiełbaski oraz dobrym grzańcem. Chociaż obawiam się, że to może być porwanie się z motyką na księżyc ;o) Anna Łuka Lubię pisać i organizować modowe eventy, interesują mnie ... Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. to kiedy ??? i gdzie??? :) Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. Jeżeli dobrze zrozumiałem to w rock cafe, tak? A o której? Temat: A może by tak jeszcze raz ... czyli Spotkajmy się. witam chętnie dołącze do takiego spotkania:) mieszkam w BB od ponad 2 lat i bardzo mi sie tu podoba:) o której zaczynacie? pozdro Kaśka
a może by tak jeszcze raz tekst